niedziela, 30 grudnia 2007

Protest polskich psiarzy


Protestujemy przeciwko zabiciu 50 tys. psów w chińskiej prowincji Yunnan! Przyłącz się do nas!

Władze okręgu administracyjnego Mouding podjęły decyzję o wymordowaniu wszystkich miejscowych psów (poza wojskowymi i policyjnymi), ponieważ w ostatnich czterech miesiącach stwierdzono tam trzy śmiertelne przypadki wścieklizny u ludzi. Masakry na zwierzętach dokonano w nieludzki sposób, czasem zabijano je nawet wtedy, gdy spacerowały z właścicielem! [ przeczytaj więcej ]

Mało tego chińskie władze planują kolejne tego typu akcje - na jeszcze większą skalę! [ przeczytaj więcej ]

Organizacje prozwierzęce w prowincji Yunnan dopiero raczkują, więc postanowiliśmy upomnieć się o prawa tamtejszych psów oraz ich właścicieli. Dlatego zachęcamy - podpisz się pod protestem! Poniższy list przekażemy na ręce ambasadora Chińskiej Republiki Ludowej w Polsce, pana Yuana Guisena.

Aktualna liczba podpisów pod petycją: 11011

Treść petycji
Szanowny Panie Ambasadorze,

Z niedowierzaniem i wielkim bólem przyjęliśmy informację o masakrze, której dokonano w ostatnich dniach w okręgu administracyjnym Mouding. Z powodu stwierdzenia trzech przypadków śmiertelnych wścieklizny u ludzi wymordowano tam - jak donoszą światowe agencje - często bestialsko 50 tys. psów.

Pytamy: Dlaczego akcję przeprowadzono w tak nieludzki sposób - zabijając ukochane zwierzęta na oczach ich właścicieli? Dlaczego zabijano również psy zaszczepione przeciwko wściekliźnie? Dlaczego w ogóle podjęto decyzję o masowej eksterminacji psów, zamiast np. wprowadzić obowiązkowe szczepienia i kwarantannę dla zwierząt podejrzewanych o to, że są nosicielami choroby? Dlaczego zabijano w tak bestialski sposób (zwierzęta truto, rażono prądem, a nawet wieszano i bito pałkami), narażając psy na dodatkowe cierpienia?

W Polsce w niemal co drugiej rodzinie żyje pies. Kochamy psy, nie potrafimy się pogodzić z tym, co się stało w Chinach.

Czytelnicy miesięcznika "Mój Pies"

PETYCJA

środa, 26 grudnia 2007

Psy pozostawione na polu, by chroniły upraw
Otrzymaliśmy informację, że w okolicy Makowa Mazowieckiego na polu zostały przywiązane do łańcucha dwa psy, które mają odstraszać dziką zwierzynę, by ta nie wchodziła na pole i nie niszczyła upraw. Psy były bez jakiejkolwiek ochrony przed zimnem i deszczem, nie miały bud, nie miały wody i pokarmu. Pozostawione same sobie uwiązane i bez możliwości ucieczki w razie niebezpieczeństwa. Osoba, która zauważyła psy w polu, natychmiast powiadomiła policję w Makowie Mazowieckim. Naczelnik Komendy Policji w Makowie Mazowieckim poinformowała nas telefonicznie, iż policja sprawdziła doniesienie, ale nic nie będzie robiła w kierunku poprawy losu zwierząt, ponieważ nie widzi aby złamano określone zapisy ustawy o ochronie zwierząt. Co jest nieprawdą, ponieważ art. 9 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt mówi: „Kto utrzymuje zwierzę domowe, ma obowiązek zapewnić mu pomieszczenie chroniące je przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi, z dostępem do światła dziennego, umożliwiające swobodną zmianę pozycji ciała, odpowiednią karmę i stały dostęp do wody. ” . Po tym jak nie mogliśmy wymóc na policji stosownych działań, zwróciliśmy się o pomoc do miejscowego powiatowego inspektoratu weterynarii, który natychmiast po naszym zgłoszeniu pojechał na miejsce i podjął stosowne działania określone ustawą. Po tej interwencji zwierzęta zostały zabrane przez właściciela. Protokół z kontroli wykaże ostatecznie w jakim stopniu zostały naruszone przepisy ustawy o ochronie zwierząt. Dziękujemy Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej w Makowie Mazowieckim za szybką interwencję, a Policji w Makowie prześlemy kilka egzemplarzy ustawy o ochronie zwierząt i zaproponujemy szkolenie w zakresie ustawy o ochronie zwierząt by właściwie reagowała na tego typu przypadki.

Ta opowieść również pokazuje jaki brak kompetencji możemy napotkać usiłując zgłosić przestępstwo na policję. Ciekawa jestem w czym tkwi problem. W niedoszkolonych pracownikach, a może poprostu w ich lenistwie? Sądzę, że już chyba pora aby ktoś wziął to niepokojące zjawisko pod lupę. Przecież żyjemy w kraju w którym prawa ludzkie są ściśle przestrzegane, a co z prawami innych istot żywych? Można je tak poprostu pominąć?! Tyle się słyszy w mediach o moralnym postępowaniu, lecz czy policjanci nie reagujący na zgłoszenia są moralni? Takie praktyki jak pozostawianie psów aby pilnowały dobytku stają się niestety coraz powszechniejsze. Właściciele pozostawiają je na ogródkach działkowych, domkach letniskowych, albo jak w powyższej historii na polach.

piątek, 21 grudnia 2007

ŻYCZENIA...

Życzę Wam...by to co kryją w sobie święta Bożego Narodzenia - spokój, nadzieja, ciepło ludzkich serc towarzyszyło Wam również prze cały Nowy Rok...

Jestem głosem tych, które nie mówią.
Dzięki mnie będą mogły przemówić.
Aż uszy głuchego świata usłyszą.
O krzywdzie, jaka się dzieje słabym, którzy nie znają słów.

To ja jestem obrońcą mych braci.
I będę za nich walczyć.
I wymawiać słowa w imieniu zwierząt i ptaków.
Aż świat naprawi ten stan rzeczy.


(Ella Wheeler Wilcox)

Przeczytaj i przemyśl...

Przeczytaj i przemyśl !

Twój najlepszy Przyjaciel pożegnał się z Tobą i odszedł po Tęczowym Moście do Ogrodu Psiej Szczęśliwości. Był przez Ciebie kochany i kochał Ciebie. Był najwspanialszym, najpiękniejszym i najmądrzejszym psem. Może widziałeś jak cierpiał i cierpiałeś wraz z nim z bezsilności. I może powiedziałeś sobie "Nigdy więcej takich cierpień i nigdy nie będzie drugiego takiego psa".

Pomyśl sobie co będzie jak się spotkacie kiedyś za Tęczowym Mostem. Ile radości z powtórnego spotkania ! Ale gdy już się nacieszycie ponownym spotkaniem może Twój przyjaciel zapyta "co zrobiłeś dla moich braci którzy niechciani, zagubieni lub opuszczeni przez swoich zmarłych opiekunów cierpią w dożywotnich więzieniach zwanych przez ludzi Schroniskami ?"
W betonowych zagrodach, w tłoku, bez nadziei na radosny spacer ze swoim opiekunem. Dzień po dniu, rok po roku...... A przecież i oni mogli by być tymi najwspanialszymi, najpiękniejszymi i najmądrzejszymi. I może nawet kiedyś byli?

Nie pozwól by kąt, miska, posłanie, obroża i smycz Twojego najlepszego Przyjaciela znalazły sie w śmietniku. Niech Twoje wrażliwe serce podejmie decyzję by rozjaśnić resztę życia jego bratu, nie bacząc na to że i on kiedyś Cię pożegna. Obaj będą Ci wdzięczni!


W SCHRONISKACH CZEKAJĄ NA CIEBIE SKAZAŃCY, URATUJ CHOĆ JEDNEGO !!



Jeżeli jesteś z Małopolski to wiedz, że 40 km od Krakowa w stronę Myślenic jest prywatne przytulisko w Harbutowicach. Tam znajdują opiekę te porzucone, stare, niechciane lub kalekie psy. Jest tam ich ponad setka. A opiekuje się nimi jedna kobieta, która utrzymuje je i leczy z darowizn ludzi wielkiego serca. Zadzwoń tam, umów się i przyjedź.
Może któryś złapie Cię za serce?
Dzwoń do Harbutowic: (12) 273 30 98, lub do Krakowa 0889 21 81-81 lub na krakowski numer stacjonarny (12) 632-16-00 (ale tylko późnym wieczorem) . Udzielą Ci wszelkich informacji a nawet, jeżeli będziesz zdecydowany, przywiozą do Krakowa psa.

czwartek, 20 grudnia 2007


Z okazji zbliżających się świąt,składam wszystkim ciepłe życzenia.By ten czas był spędzony w gronie najbliższych,pełen radości.Nowy Rok niech przyniesie każdemu jak najmniej przykrości.

ŚWIATECZNA GORĄCZKA :)

Pod koniec grudnia zwykle robi się nerwowo. Wiadomo – idą święta! Biegamy od sklepu do sklepu w poszukiwaniu wymyślnych prezentów, stoimy w kolejce po świeże karpie, energicznie sprzątamy mieszkanie i denerwujemy się, gdy na dopiero co odkurzonej kanapie ukochany psiak odciśnie zabłoconą łapę. A nasz zwierzak patrzy z politowaniem i pewnie sobie myśli: moi państwo zwariowali! Co roku to samo...
Kilka dni przed Wigilią atmosfera staje się jednak trochę bardziej nerwowa. Robimy ostatnie zakupy. W te dni znacznie częściej przed witrynami sklepów można spotkać zmarznięte czworonogi z niecierpliwością czekające na swoich właścicieli....Oj, nieładnie! Pamiętajmy: albo spacer, albo zakupy. – Przed sklepami ludzie często przywiązują swoje psy, aby spokojnie zrobić zakupy. Przed świętami zwierzaki czekają na swoich właścicieli znacznie dłużej, bo kolejki są większe. Szkoda mi tych psiaków, bo trzęsą się z zimna...


Wielkie żarcie
Jak już mamy wszystkie produkty, to zaczynamy wielkie gotowanie... Czy zdarzyło się Wam, drodzy czytelnicy, że tuż przed świętami Wasz ukochany czworonożny przyjaciel ściągnął ze stołu dopiero co upieczony piernik albo wystemplował łapami wypucowaną podłogę? Co zrobić, gdy nasz psiak, zwiedziony zapachami dobiegającymi z kuchni, skusi się na smakowity kąsek mięska? Jaka będzie nasza reakcja na takie niesubordynowane zachowanie zwierzaka? Czy pokiwamy ze zrozumieniem głową, czy może dostanie od nas ścierką po łapach? Przecież wiemy, że taką psinę aż skręca w żołądku, kiedy wokół jego noska rozprzestrzenia się cała gama woni.
Po naszej reprymendzie skruszony wróci na swoje posłanie, ale nie w smak będzie mu na nim pozostać. Pewnie zaraz spróbuje znowu chapsnąć jakiś smaczny kąsek... Jak więc poradzić sobie z niesfornym psiakiem?
Najlepszym rozwiązaniem jest, gdy ktoś z domowników zabierze pupila na długi spacer, żeby mógł się do woli wyhasać w śniegu. Potem powinniśmy go solidnie nakarmić jego ukochaną karmą i trochę podrapać za uchem. Na pewno doceni nasz gest.

Pamiętajmy! Żeby nigdy nie częstować psa czekoladą!to dawka toksyczna, może się skończyć śmiertelnie!
Wszystko z powodu teobrominy - alkaloidu występującego w nasionach kakaowca i działającego podobnie jak kofeina. Jest ona niegroźna dla ludzi czy kotów, ale wpływa ujemnie na centralny system nerwowy i mięsień sercowy psów. Symptomy zatrucia to nadaktywność, drgawki, wymioty, biegunka, zadyszka i wzmożone oddawanie moczu.

Weterynarze niepokoją się, bo w tym roku zarejestrowali już 844 psich przypadków zatrucia czekoladą - kilkadziesiąt więcej niż w zeszłym. Ostrzegają więc, by nie dawać jej psom oraz by strzec przed nimi czekoladowe ozdoby z choinek i prezenty-bombonierki. Szczególnie gorzka czekolada, zawierająca więcej kakao, jest dla psów niebezpieczna.

A jeśli już pies dopadł czekoladę, najlepiej bez zwłoki zgłosić się nim do weterynarza - radzi "Daily Mail".


Źródło: onet.pl

wtorek, 18 grudnia 2007

Dzień bez futra



25 listopada obchodziliśmy Dzień bez futra
„Każde stworzenie drży w obliczu cierpienia i śmierci”. Zabijając pozbawiamy życia konkretną, niepowtarzalną istotę, na zawsze. Czy mamy do tego prawo? W imię czego chcemy zabijać? Nadaliśmy własnemu cierpieniu wartość. Czy tylko dlatego, że nasz umysł zdolny jest do refleksji stawiamy siebie ponad resztą natury. Hodowanie zwierząt w straszliwych warunkach, ciasnych klatkach tylko po to aby zedrzeć zeń skórę jest barbarzyństwem. Nie ma żadnej racjonalnej przyczyny aby tolerować tego typu praktyki.Futra z lisów, kojarzone z luksusem, w każdym wrażliwym człowieku powinny wzbudzać niechęć i obrzydzenie. Każdy kto decyduje się na ich zakup musi mieć świadomość, że dopuścił się zbrodni. Tylko szczególny rodzaj pychy może skłaniać ludzi do wydawania dużych pieniędzy na coś co tak wyraźnie kojarzy się z bólem i śmiercią. Publikacja wstrząsających zdjęć bestialsko zabijanych zwierząt spowodowała, że w wielu krajach świata ludzie zjednoczyli się aby temu przeciwdziałać. Dzień bez futra - powinien nas wszystkich skłonić do refleksji i wspólnej walki z tym szczególnym przejawem okrucieństwa, tak dalece bezzasadnym, tak boleśnie godzącym w naszą ludzką godność.
W tym roku do akcji włączyło się Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt „Animals”. Zachęcamy wszystkie organizacje działające na rzecz poszanowania praw zwierząt w naszym kraju, wszystkich ludzi dobrej woli do zabrania głosu w tej sprawie i dania świadectwa prawdzie. Los naszych braci mniejszych nie może nam być obojętny. Im więcej mówimy na ten temat, im więcej powstaje filmów, reportaży, artykułów, tym większa szansa, że wpłyniemy na zmianę smutnej rzeczywistości.

Petycja dotycząca kur


Czy wiesz co jesz?
ZOBACZ FILM
Każdy z nas ma szansę wpłynąć na rzeczywistość dokonując właściwych wyborów, domagając się w sklepach gdzie robi zakupy dostępności do towarów wysokiej jakości m.in. jaj z hodowli ekologicznych.
Nie kupujmy jaj oznaczonych numerem 3! Pochodzą one z barbarzyńskiego chowu bateryjnego, który zmusza zwierzęta do przebywania przez całe życie w niewiarygodnym stłoczeniu w klatkach umieszczonych jedna obok drugiej, bez możliwości realizowania swoich naturalnych zachowań: grzebania w ziemi, rozprostowywania skrzydeł, biegania, chodzenia, kąpieli. Ten system, staraniem wielu organizacji i osób już wkrótce, w 2012 roku zostanie zakazany we wszystkich krajach Unii Europejskiej, nie tylko w trosce o dobro zwierząt ale również nasze ludzkie zdrowie. Jajka „produkowane” w podobnych kombinatach są po prostu nafaszerowane chemią i antybiotykami.
Zapamiętaj - Niższa cyfra to jajko lepszej jakości. Numer 3 – Omijaj szerokim łukiem
Nie kupując jaj z chowu klatkowego wybierasz nie tylko zdrowie, lecz także pomagasz zwiększyć dobrostan kur niosek.
Większość z nas kupuje jajka nie wiedząc skąd one pochodzą. Producenci opakowań jaj nie przywiązują wagi do czytelnych i dobrze widocznych oznaczeń. Ulotki informujące z jakiego rodzaju chowu pochodzi produkt, wkładane bezpośrednio do opakowań, w żadnym razie nie spełniają swojej roli, trudno je odnaleźć, rzadko kto do nich zagląda. W związku z tym Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt „Animals” przy współpracy z Brytyjską Organizacją Compassion in World Forming (CIWF), od lat promującą humanitarne sposoby hodowli, przystąpiło do kampanii mającej rozbudzić świadomość polskich konsumentów i zachęcić wszystkich do kupna zdrowych jaj. Ich oznakowanie - powinno być czytelne, podane na zewnętrznej stronie opakowania - jest regulowane przepisami ustalającymi jakość handlową: z chowu ekologicznego (nr 0), z wolnego wybiegu (nr 1), ściółkowego (nr 2) i klatkowego (nr 3). Dodatkowe informacje dotyczące tego rozróżnienia znaleźć można na stronie Zarządu Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz
Każdy z nas ma szansę wpłynąć na rzeczywistość dokonując właściwych wyborów, domagając się w sklepach gdzie robi zakupy dostępności do towarów wysokiej jakości m.in. jaj z hodowli ekologicznych.

Petycja


Podpisz petycję!

Wyraź sprzeciw! Podpisz petycję!
Portugalski "artysta" Guillermo Habacuc Vargas w ramach happeningu przywiązał psa o imieniu Natividad na sznurku do ścian jednej galerii pozwalając widzom patrzeć jak zwierzę umiera z głodu i pragnienia. Vargas wcześniej głodził psa i nie dawał mu wody do picia. Zwierzę nie przeżyło.
Dzieło zostało wybrane do reprezentowania Kostaryki na Biennale Ameryki Centralnej w 2008 roku w Hondurasie!!!!
Wydarzenie to nie wywołało oburzenia wśród odwiedzających wystawę!
My natomiast popieramy protest internautów z całego świata, którzy zachęcają do podpisania petycji mającej na celu zablokowanie wyjazdu Vargasa na Biennale
Ty również możesz wyrazić swój sprzeciw podpisując petycję





piątek, 14 grudnia 2007

PSI JĘZYK


Język to narząd mowy, również u psów... Z jego pomocą przekazują nam wiele informacji o swoich uczuciach i stanie fizycznym....

Chciałabym wiedzieć jak wielu ludzi potrafi zrozumieć co pies ich chce powiedzieć... Nie chodzi mi o jakąś "telepatię", w którą niekiedy wierzę. Chodzi mi o zwykłe rozróżnianie tonu, barwy szczekania. Ja, nie wiem nawet kiedy się tego nauczyłam... Oczywiście nie trafiam w 100%, ale z każdym dniem jestem w tym coraz lepsza :-). Wiem kiedy szczeka bo chce wejść do domu, bo chce wyjść, bo się bawi, bo ktoś idzie drogą, bo psa obcego próbuje przegonić, kiedy tęskni...
To on jest przy mnie kiedy czuje się samotna...
To one sprawiają że czujemy się bezpieczni...

A czy Ty rozumiesz swojego psa?

Poniżej prezentuje Wam niektóre sygnały naszego pupila... mam nadzieję że pomogę Wam w jakiś sposób je zrozumieć...

Chodź pies nie powie wprost, co mu dolega, dużo można wyczytać właśnie z wyglądu i ułożenia języka:
- znacznie powiększony jęzor, zwisający z pyska: jestem zmęczony i przegrzany
- jęzor wystawiony z pyska, przybierający kształt łyżeczki, z podwiniętymi do góry brzegami: chce mi się pić
- język pokryty spienioną śliną, mimo iż pies nie jest zmęczony: jestem zdenerwowany, coś mi dolega
- lizanie ścian: chyba mam niedobory wapna

Jeszcze więcej psi język mówi o emocjach jego posiadacza:
- lizanie dłoni: jestem Twoim przyjacielem, oddanym i uległym
- lizanie człowieka po ustach lub innego psa po pysku: daj mi jeść
- lizanie uszu i ich okolic: zapraszam cię do miłosnych igraszek
- intensywne lizanie przedmiotów w mieszkaniu lub podłogi: jestem zdenerwowany obecnością intruza
- nerwowe lizanie dłoni - boję się ciebie, choć chcę nawiązać kontakt
- „lizanie powietrza” – to nie na moje słabe nerwy
- wystawianie jęzora na bok przez rozchylony pysk – jestem zadowolony, uśmiech sam ciśnie mi się na pysk :)


Ach...jaka szkoda że nie potrafią mówić...




W Polsce bezkarnie można dręczyć zwierzęta. Bulwersującym przykładem jest sprawa zagłodzonego psa z Białogardu. Jego właścicielka nie poniesie konsekwencji, mimo że ze zwierzęcia zostały skóra i kości. Tak zdecydował sąd.

- Pies leżał zwinięty w kłębek. Zdychał. Nie mógł stanąć na nogi - opowiada Harłacz. - Ważył 12 kilo, a powinien co najmniej 40. Stracił już odruch jedzenia, nawet wody nie mógł pić. Kroplówkami cudem odratowaliśmy psiaka w schronisku. Szef "Animalsów" zawiadomił białogardzką prokuraturę. Ta jednak umorzyła sprawę. Uznała, że właścicielka psa nie znęcała się nad czworonogiem i nie popełniła przestępstwa.



Nie wiem co w tej historii jest gorsze. Bezlitosna właścicielka zwierzęcia, która potrafiła bez skrupułów przyglądać sie wycieńczonemu z głodu psu nie reagując w najmniejszym stopniu, czy prokuratura, która całkowicie zbagatelizowała sprawę.Dla mnie okrucieństwo jest okrucieństwem. Bez różnicy czy wobec ludzi czy zwierząt. Każdy jego akt zasługuje na karę. Zwłaszcza tak jawny. To straszne, że organy powołane do jego zwalczania zdają się być poprostu ślepe.

Jak mogłeś?


Jak mogłeś ?




Kiedy byłam mała, moje błazeństwa śmieszyły Cię do łez. Nazywałeś mnie swoją dziewczynką. Zostałam Twoim najlepszym przyjacielem pomimo wszystkich pogryzionych butów i zamordowanych przeze mnie poduszek. Kiedy byłam "niegrzeczna" groziłeś mi palcem i pytałeś: "jak tak możesz?", ale już za chwile ustępowałeś. Przewracałam się na plecy, a Ty drapałeś mnie po brzuszku. Trochę długo trwało zanim przyzwyczaiłam się do życia w mieszkaniu. Ty byłeś ciągle okropnie zajęty, ale pracowaliśmy nad tym wspólnie. Pamiętam, jak sypiałam w Twoim łóżku z nosem wtulonym pod Twoje ramie. Kiedy tak zwierzałeś mi się ze swoich najskrytszych myśli i pragnień wierzyłam, że moje życie nie może już być doskonalsze.
Chodziliśmy na długie spacery i razem biegaliśmy po parku. Jedliśmy razem lody (ja dostawałam tylko wafelek, bo mówiłeś, że "lody nie są zdrowe dla psów"). W domu ucinałam sobie długie drzemki w promieniach słońca, czekając aż wrócisz z pracy. Wreszcie zacząłeś spędzać tam coraz więcej czasu i rozglądać się za ludzkim partnerem. Czekałam na Ciebie cierpliwie, pocieszałam, kiedy spotkało Cię rozczarowanie, kiedy miałeś złamane serce. Nigdy nie beształam Cię za nieodpowiednie decyzje, i skakałam z radości kiedy wracałeś do domu zakochany.
Ona, Twoja żona, nie lubi psów. Mimo to powitałam ją w naszym domu, okazałam jej szacunek i posłuszeństwo. Ty byłeś szczęśliwy, więc ja też. Kiedy urodziły się Wasze dzieci, tak jak Ty byłam zafascynowana ich zapachem i różowością, i tak jak Ty, chciałam się nimi opiekować. Tylko, że ona i Ty martwiliście się żebym nie zrobiła im nic złego, więc spędzałam większość czasu wygnana do innego pomieszczenia. Zostałam "więźniem miłości", chociaż tak bardzo chciałam okazać im swoje uczucia.
Kiedy trochę podrosły, zostałam ich przyjacielem. Wczepiały się w moje futro i podążały za mną niepewnym kroczkiem, zaglądały mi w uszy, wsadzały do oczu palce i całowały w czubek nosa. Uwielbiałam ich pieszczoty -Twoje stały się przecież takie rzadkie. Gdyby było trzeba broniłabym Twoich dzieci własnym życiem. Wślizgiwałam się im do łóżek i słuchałam szeptanych do mojego ucha sekretów i najskrytszych marzeń. Razem nasłuchiwaliśmy, czy nie wracasz z pracy.
Kiedyś, dawno temu, kiedy ktoś pytał, czy masz psa, wyciągałeś z portfela moje zdjęcie i opowiadałeś im o mnie. Ale przez ostatnie lata odpowiadałeś już tylko krótko "mam" i zmieniałeś temat. Z "Twojego psa" stałam się "jakimś psem" i miałeś za złe każdą sumę, którą musiałeś na mnie wydać.
Ostatnio dostałeś propozycję nowej pracy. Razem z rodziną przeprowadzisz się do innego miasta. Niestety, w nowym miejscu nie można trzymać zwierząt. Podjąłeś właściwą decyzję. Twoja rodzina dużo na tym zyska. Kiedyś ja byłam Twoją jedyną rodziną...
Cieszyłam się jak zwykle na przejażdżkę samochodem, kiedy wyruszyliśmy w drogę do schroniska. Schronisko pachniało brakiem nadziei i strachem wszystkich psów i kotów. Wypełniłeś formularz i powiedziałeś "Na pewno znajdziecie jej dobry dom". Wzruszyli tylko ramionami i popatrzyli na Ciebie ze smutkiem. Dobrze wiedzieli, co czeka psa w średnim wieku, nawet takiego z papierami. Siłą odgiąłeś zaciśnięte na mojej obroży palce swojego syna, który krzyczał "Tato, proszę nie pozwól im zabrać mojego psa!". Martwię się o niego. Dałeś mu właśnie piękną lekcję przyjaźni, lojalności, miłości, odpowiedzialności i szacunku dla życia...
Unikając mojego wzroku poklepałeś mnie po głowie. Uprzejmie odmówiłeś zabrania obroży i smyczy. Musiałeś iść, miałeś umówione spotkanie. Kiedy wyszliście, usłyszałam jak dwie miłe panie rozmawiają ze sobą na mój temat. "Musiał wiedzieć, ze wyjeżdża już dawno. Dlaczego nie znalazł psu innego domu?" powiedziała jedna, a druga dodała: "Jak mógł?".
W schronisku dbają o nas na ile pozwala ich napięty program dnia. Karmią nas rzecz jasna, ale nie mam jakoś apetytu. Na początku za każdym razem, kiedy ktoś przechodził koło mojego boksu podbiegałam mając nadzieję, że to Ty, że zmieniłeś zdanie, że to wszystko był tylko zły sen, albo że przynajmniej to ktoś, komu by na mnie zależało, ktoś, kto by mnie uratował. Kiedy zdałam sobie sprawę, że nie mam co konkurować z roześmianymi szczeniakami, nieświadomymi własnego losu, zaszyłam się w kącie i czekałam.
Słyszałam jej kroki, kiedy pod koniec dnia szła po mnie. Poprowadziła mnie między wybiegami do oddzielnego pomieszczenia. Panowała tam błoga cisza. Posadziła mnie na stole, podrapała za uszami i powiedziała, żebym się nie martwiła. Serce waliło mi w oczekiwaniu na to, co miało się zdarzyć. Czułam też ulgę: nadszedł koniec udręk dla więźnia miłości. Zaczęłam martwić się o tę kobietę - taką już mam naturę, tak samo bałam się o Ciebie. Żeby ciężar, który dźwiga, nie przygniótł jej. Kobieta delikatnie założyła na mojej łapie opaskę. Łza poleciała jej po policzku. Chciałam pocieszyć tę kobietę tak jak pocieszałam Ciebie lata temu i polizałam ją po twarzy.
Pewnym ruchem wkłuła mi igłę do żyły i poczułam, jak zimna substancja rozchodzi się po moim ciele. Zasypiając spojrzałam w jej dobre oczy i szepnęłam cichutko: "Jak mogłeś ?". Kobieta rozumiała psi język. "Tak mi przykro" powiedziała, a potem przytuliła mnie i pospiesznie tłumaczyła, że pomoże mi znaleźć się w lepszym miejscu. Nikt tam o mnie nie zapomni, nie skrzywdzi ani nie porzuci, to miejsce pełne miłości i światła, inne niż na ziemi. Zbierając resztki energii leciutko poruszyłam ogonem, próbując wyjaśnić kobiecie, że to nie do niej były moje ostatnie słowa. To do Ciebie, mój Ukochany Panie, mówiłam. Będę zawsze myśleć o Tobie i czekać na Ciebie po tamtej stronie.
źródło: http://www.schroniskogdansk.za.pl/jak_mogles.html

Uważam, że nie wymaga to komentarza, a może spowoduje, że nie jeden człowiek wpierw się zastanowi zanim coś zrobi...

czwartek, 13 grudnia 2007

Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt Animals(OTOZ)

Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt Animals zostało założone 3 października 2001 roku.OTOZ Animals uzyskało status organizacji pożytku publicznego.Stowarzyszenie jest dobrowolnym,samorządnym trwałym zrzeszeniem o celach niezarobkowych.


OTOZ prowadzi 3 schroniska dla bezdomnych zwierząt w Gdyni,Starogardzie Gdańskim i Bydgoszczy oraz wspiera 15 innych schronisk w Polsce.


OTOZ organizuje akcje adopcji bezdomnych psów i kotów.


W 2006 roku udało się im znaleźć domy dla 2749 psów i 1054 kotów.



Animals prowadzą działania związane z ochroną zwierząt gospodarskich.



Interweniują w przypadkach okrucieństwa wobec zwierząt.




PAMIĘTAJ!

jeśli zauważysz przejawy okrucieństwa wobec zwierząt,

DZWOŃ! 058 550 43 73


Animalsi pomogą!

środa, 12 grudnia 2007

Powiesić psa?Czemu nie!Do dwóch lat więzienia grozi mieszkańcowi Przemyśla, który zamordował bestialsko psa, będącego własnością jego syna. Z nieustalonych dotąd powodów powiesił zwierzę na drzewie - poinform"Z naszych ustaleń wynika, że zwierzę nikomu nie zagrażało i było zdrowe. Ustaliliśmy też świadków tego przestępstwa" - powiedział Wałczyk. ował zastępca komendanta przemyskiej Straży Miejskiej Marek Wałczyk.

Kolejna druzgocąca historia. Szczerze mówiąc wogólę nie dziwi mnie fakt, że za bezpodstawne zabicie zwierzęcia grozi kara pozbawienia wolności. Człowiek, który nie potrafi kontrolować swoich emocji i musi je wyrażeć agresją jest nieobliczalny i niezrównoważony. Nigdy nie wiadomo kogo następny razem dosięgnie atak jego furii.Jakoś nie jestem skłonna dać wiarę, iż ów mężczyzna powstrzyma się przed wyładowaniem złości na swoim dziecku.

poniedziałek, 10 grudnia 2007

PIELĘGNACJA NASZYCH PUPILÓW

W tej części bloga, chciałabym Was wtajemniczyć jak pielęgnować naszych czworonożnych przyjaciół, jak obdarzyć ich właściwą opieką, troskliwością i miłością... aby byli z nami jak najdłużej i szli z nami przez życie bez problemów i zmartwień.... A oni na pewno nie zostawią nas, gdy my będziemy w potrzebie...

Więc dzisiaj przedstawię Wam jak należy kąpać naszych pupilów...

KĄPIEL

Częstotliwość kąpieli psa jest zależna od rodzaju jego szaty, zdecydowanie częściej będziemy kąpać rasy o długiej sierści, np. yorkshire teriera, maltańczyka niż krótkowłose.
Należy pamiętać o tym, aby do kąpieli używać zawsze kosmetyków przeznaczonych tylko dla zwierząt, ponieważ psia skóra ma całkiem inną fizjologię od skóry człowieka i nie toleruje kosmetyków stosowanych przez ludzi. Błędem jest również stosowanie np. szamponu czy oliwki dla niemowląt. Dobry szampon dla psa, oprócz delikatnych detergentów myjących powinien mieć w swoim składzie jeszcze pielęgnujące składniki.
Do wyboru mamy szampony z zawartością różnych olejków, np.: migdałowego, kokosowego, z drzewa herbacianego, jojoba, norkowego, z dodatkiem protein, witamin, D-panthenolu, ziół, gliceryny, wyciągów owocowych itd... . Inne szampony przeznaczone są dla kotów, jeszcze delikatniejsze produkuje się z myślą o szczeniętach. Niektóre firmy zagraniczne opracowały specjalne szampony dla psów szorstkowłosych, które nie zmiękczają sierści, natomiast podkreślają naturalną twardość włosa.
Długowłose yorki i maltańczyki po kąpieli płuczemy w roztworze odżywki ze specjalną oliwką, która regularnie stosowana zapobiega kołtunieniu włosa, eliminuje jego powiewanie oraz suchość skóry.
Z natłuszczania sierści lanoliną i oliwką rezygnujemy przeprowadzając kąpiel poprzedzającą wystawę - wtedy ograniczamy się do użycia odpowiedniej odżywki.
Kąpiel powinna przebiegać dwufazowo; podczas pierwszej kąpieli wstępnej zmywa się piasek, tłuszcz, brud i kurz a podczas drugiej kąpieli, połączonej z masażem, sierść jest głęboko oczyszczona i pielęgnowana.
Dostosujmy technikę masowania skóry do typu włosa, czyli nie "kołtunimy" długowłosych ras, ale je głaszczemy z góry w dół.
Przy spłukiwaniu szamponu pamiętajmy, aby nie zalać psu nosa (może się wówczas zrazić do następnej kąpieli).
Pozostaje jeszcze nałożenie roztworu odżywki, w zależności od potrzeb i spłukanie jej.

Obrazek "http://www.pupile.eu/images/stories/pokaz///012d.jpg" nie może zostać wyświetlony, ponieważ zawiera błędy.

Pamiętajmy jeszcze nagrodzić naszego przyjaciela :)

sobota, 8 grudnia 2007

czwartek, 6 grudnia 2007

Cena jaką płacą zwierzęta trzymane w domu







Istnieje obecnie cały przemysł zwierzątek domowych. Nie tylko związany z hodowlą, łapaniem i chowem, lecz również z produkcją karmy, klatek czy zabawek.
Świnka morska w swej klatce. Jej "terytorium" wynosi około 0,15 m² (30x50 cm). W naturze byłoby to, co najmniej, 200 m², ponad 1250 razy więcej.
Zwierzęta hodowane są, by zaspokoić wymagania ludzi. Specjalne strategie marketingowe mają na celu przekonanie coraz większej ilości ludzi do kupowania uroczych zwierzątek. Podobnie jak w normalnym gospodarstwie produkcyjnym, wzrost sprzedaży powoduje nasilenie hodowli wraz z jej wszystkimi straszliwymi konsekwencjami.
Królik angorka. Jeden w wielu obecnych króliczych "modeli". Ludzie określają, czego chcą i modyfikują zwierzęta w procesie nieodpowiedzialnej hodowli. Interesy zwierząt są mało istotne.
Niektóre gatunki, szczególnie egzotyczne, są porywane ze swego naturalnego środowiska. Co samej tylko Holandii, każdego roku, przywożonych jest 22 miliony zwierząt.
Średnio, jeden do trzech procent tych egzotycznych zwierząt umiera w czasie transportu i chowu, co oznacza 220 do 660 tysięcy zwierząt. Wliczając ptaki, umieralność może wynieść nawet 50 - 60%. Gdy zwierzę przetrwa wyczerpującą podróż, zamykane jest do końca życia w klatce, tylko dla naszej przyjemności. Wiele zwierząt, takich jak ptaki, króliki czy świnki morskie i ryby, spędza całe życie na skrajnie małych przestrzeniach. Sytuacja taka jest dla nich nienaturalna i ciężko im przejawiać normalne instynkty.
Przestrzeń życiowa królika w tej "przestronnej" klatce wynosi niewiele ponad 0,5 m² ( 52 x 107 cm). Jest to ok. 9 kartek formatu A4. Dzikie króliki zamieszkują habitaty ok. 300 m², czyli 600 razy większe! Zwierzę spędza całe życie w klatce, gdzie nie może przejawiać naturalnych zachowań, jak kopanie tuneli, kontakt z innymi królikami czy zachowania seksualne.Gdy ludzie znudzą się swoimi zwierzętami zabijają je (tak jak rybki spuszczane z wodą w toalecie) lub puszczają wolno (żółwie, króliki), co oznacza dla nich śmierć, ponieważ nie są przystosowane do życia na wolności. Zwierzęta wychowywane są tak, aby zależeć od człowieka i często nie są w stanie same znaleźć jedzenia. Jeśli mają "szczęście", zostają oddane do schroniska.

Znieczulica ludzi jest porażająca







Wiele zwierząt kończy w schroniskach, gdy ludzie nie mogą lub nie chcą już się nimi zajmować. Dzieje się tak z około 2% psów i kotów. Zwierzęta oddawane do schronisk mają szczęście, bowiem zdarza się, że ludzie porzucają je gdziekolwiek, choćby w lesie. W schroniskach żyją w klatkach, pojedynczo lub w grupach, lecz tak czy inaczej, klatki są zbyt małe, by zwierzęta mogły zachowywać się naturalnie. Koty, lecz również często psy, są kastrowane. Zwierzęta nie mają wyboru i muszą czekać, aż ktoś uzna je za wystarczająco urocze, ładne lub smutne, by zabrać do domu. Gdy schroniska są pełne, zwierzęta są usypiane, by zwolnić miejsce. Czy wolno nam nakładać na zwierzęta takie ograniczenia?

środa, 5 grudnia 2007

"Zwierzęta w naszym życiu"


Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, jak ważną rolę pełnią w naszym życiu zwierzaki. Przeważnie ich funkcja jest niedoceniana lub zupełnie lekceważona. A przecież, od wieków mówi się, że są one naszymi najwierniejszymi przyjaciółmi, dającymi swoją bezinteresowną miłość. Potrafią kochać, okazywać wierność, nie pragnąc zupełnie nic w zamian, może poza czymś do jedzenia i kątem do spania. Gdy z kolei , damy im trochę uczucia i zainteresowania, odwdzięczają się kilkukrotnie większą falą czułości.
Zastanówmy się więc nad sobą i nad tym jak postępujemy, zwłaszcza do istot bezbronnych, które nie wiele mogą, które nie obronią się przed kijem, kablem i innym sprzętem, który akurat jest pod ręką. Zwierzęta są słabsze i chcą nas kochać, zróbmy rachunek sumienia i odpłaćmy im tym co one nam dają, a świat stanie się o wiele piękniejszy i lepszy, bo uboższy o tego typu zło.

Światowa deklaracja praw zwierząt

ŚWIATOWA DEKLARACJA PRAW ZWIERZĄT
uchwalona przez UNESCO w dniu 15.10.1978 r. w Paryżu

WSTĘP
...Z uwagi na to, że każde zwierzę, jako istota żywa, ma prawa w sferze moralnej; że nieznajomość i nieuznawanie tych praw sprowadziły człowieka i prowadzą go nadal na drogę przestępstw przeciwko naturze i zwierzętom; że uznanie przez gatunek ludzki prawa innych gatunków zwierzęcych do egzystencji stanowi podstawę do współistnienia wszystkich istot żywych; że człowiek dopuścił się zbrodni wytępienia wielu gatunków zwierzęcych i że nadal istnieje ta sama groźba; że poszanowanie zwierząt przez człowieka wiąże się z poszanowaniem ludzi między sobą i że już od najmłodszych lat należy uczyć człowieka obserwować, rozumieć, szanować i kochać zwierzęta...

wtorek, 4 grudnia 2007

sadyści

Sukę i jej szczenię zabił i wrzucił do pieca mężczyzna we wsi pod Łobzem. Prokuratura oskarża 47-letniego Piotra W. Był on z wizytą u znajomego we wsi w okolicy Łobza. Wtedy na podwórko wbiegły dwa psy. Znajomy wyjaśnił mężczyźnie, że to zwierzęta jego sąsiada. Miały często wbiegać na to podwórko i wyjadać karmę jego psom. Piotr W. znalazł rozwiązanie tej sytuacji. Wziął drewniany drąg, poszedł na sąsiednie podwórko i ciosami w głowę zabił sukę oraz szczenię. Następnie dorosłego psa wrzucił do pieca, a szczenię - na kupę obornika. Mężczyzna przyznał się do winy. Grozi mu kara więzienia do dwóch lat.





Poprostu nie mogę zrozumieć zachowania tego człowieka- o ile tak można go nazwać. Przecież to normalne zjawisko, że pies czasami wybierze się na spacer na sasiednie podwórko. Każdemu ma prawo to przeszkadzać, ale przecież wystarczy zwykła, spokojna rozmowa z wlaścicielem zwierzaka. Wspólnie można podjąć jakieś środki zapobiegające powtórnym odwiedzinom. Czasami wystarczy jedynie załatanie dzióry w płocie. Należy pamiętać, że zwierzęta działają instynktownie. Nie potrafią analizować sytuacji w taki sposób jak robimy to my np. nie pójde tam, gdyż może to kogoś zezłościć.