
Dla niektórych polskich schronisk jedyną szansą na godziwe warunki dla zwierząt jest pomoc z zagranicy
Kiedy prawie dwadzieścia lat temu Niemka Ursula Foerster odwiedziła Gdańsk, trafiła także do tamtejszego schroniska dla zwierząt. - Była zrozpaczona warunkami, w jakim musiały tu żyć zwierzęta – mówi Katarzyna Kownacka ze schroniska w Orunii. - Dlatego postanowiła coś zrobić i od tego czasu bez przerwy nas wspomaga.
Ursula Foerster jest szefową niemieckiego towarzystwa Akcja Pomocy Polsce w Maxdorfie. Dzięki niej od 1986 roku schronisko regularnie, dwa razy w roku, otrzymuje duże dostawy karmy, leków, szczepionek i środków opatrunkowych. W razie potrzeby towarzystwo dostarcza także budy, koce i inne elementy wyposażenia. Ursula Foerster zajmuje się również adopcjami, za jej sprawą około 200 psów znalazło już zagranicznych opiekunów.
Pani Ursula pozyskuje środki od niemieckich sponsorów. Zawsze, gdy przyjeżdża z dostawą, robi zdjęcia, które potem publikuje w niemieckich pismach dla miłośników zwierząt. W ten sposób „rozlicza” się ze sponsorami.
Z brytyjskim certyfikatem
Schronisko w Zabrzu parę lat temu zmieniło się nie do poznania. Było to możliwe dzięki dotacji brytyjskiego Królewskiego Towarzystwa Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt (RSPCA). – Otrzymaliśmy około 80 tys. złotych. Pieniądze te musieliśmy, według umowy z RSPCA, przeznaczyć nie na bieżące potrzeby, tylko na poprawę warunków, w jakich żyją nasze zwierzęta - mówi prezes Danuta Mikusz–Oslislo. Dzięki tej dotacji wybudowano nowe przestronne boksy, a także duże wybiegi. Zadbano również o odpowiednio odgrodzone ścieżki dla zwiedzających, tak by mogli bezpiecznie i nie przeszkadzając zwierzętom przyglądać się podopiecznym schroniska. Poza tym wydzielono i pokryto kafelkami - dla łatwiejszego utrzymania czystości - specjalne pomieszczenia dla szczeniaków.
Zabrzańskie schronisko prowadzi program sterylizacji i kastracji, wybudowano więc szpitalik z gabinetem i trzema boksami dla zwierząt wymagających szczególnej opieki. Z funduszy RSPCA wyremontowano także stary budynek kociarni.
Schronisko musiało się rozliczyć z otrzymanych pieniędzy bardzo skrupulatnie. – Musiałam napisać wniosek – opowiada prezes schroniska. - Przygotowałam dokładny biznesplan i dołączyłam do niego wstępny kosztorys wykonany przez firmę budowlaną. Po zakończeniu prac wysłałam przetłumaczony na język angielski kosztorys powykonawczy i wszystkie faktury związane z remontem.
Pracownicy schroniska korzystali z pomocy organizacji także w inny sposób - trzy osoby wzięły udział w kursie dotyczącym prowadzenia schroniska i nowoczesnych standardów opieki nad zwierzętami.
Na koniec schronisko otrzymało od RSPCA specjalny certyfikat, który przysługuje placówkom spełniającym określone przez tę organizację normy dotyczące prowadzenia schronisk, polityki adopcyjnej itd.
Swoi zawiedli, obcy pomogli
Ta sama organizacja wspomogła także schronisko w gminie Nakło nad Notecią. Jego opiekunka Ewa Roszko–Stasiewska, prezes TOZ w Nakle, wystąpiła do RSPCA z wnioskiem o dotację na budowę nowych kojców dla zwierząt (stare były w złym stanie po powodzi w 1997 roku) i pomieszczeń socjalnych. Uzyskała połowę potrzebnej sumy, a drugą połowę zobowiązały się zapłacić władze gminy Nakło nad Notecią.
- Niestety, dla naszych radnych zwierzęta nie są zbyt ważne, nie dotrzymali obietnicy i nie dostaliśmy od nich żadnego wsparcia. Musieliśmy przerwać budowę w połowie – opowiada pani prezes – Na szczęście szef RSPCA dołożyło potrzebną sumę i mogliśmy dokończyć prace.
W sumie organizacja wyłożyła w Nakle około 130 tys. złotych. Za te pieniądze zbudowano 16 wygodnych kojców dla psów i pomieszczenia socjalne. Po zakończeniu prac z wizytacją przyjechał pracownik RSPCA.
- Pomagają nam osoby prywatne i organizacje – opowiada o pomocy z zagranicy sekretarz generalny TOZ Wojciech Muża. – Ta pomoc obejmuje tylko kilka schronisk, ale jest niezbędna. Często ratuje życie.
Joanna Niewiadomska
Zapobiec okrucieństwu
Towarzystwo Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt (ang. skrót RSPCA) powstało w 1824 roku w Londynie, jako pierwsza ogólnonarodowa organizacja broniąca praw zwierząt. W 1840 roku, w uznaniu zasług, królowa Wiktoria przyznała towarzystwu tytuł „Królewskie”.
Obecnie RSPCA posiada blisko 200 oddziałów w Anglii i Walii, przychodnie weterynaryjne i schroniska dla zwierząt (także dzikich). Prowadzi specjalną infolinię, na którą średnio co 25 sekund zgłaszany jest przypadek wymagający interwencji. W 2003 roku RSPCA pomogło blisko 200 tys. zwierząt, znalazło domy dla blisko 100 tys.
Pomoc zwierzętom nie ogranicza się do Wysp Brytyjskich. W 2003 roku ponad 100 tys. funtów przeznaczono na projekty w 18 krajach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz